WSTECZ/BACK HOME DALEJ/FORWARD

prologue

Tonący człowiek chwyta się
Ostrza harpunu
Całym sobą, coś w nim zabłysnęło
Zdaje się, jakbym słyszał czyjeś wołanie
"Życie jest krótkie, więc go nie marnuj"
Ale przecież mnie tam nie było
Tylko wymoczony kształt
Pozbawiony kształtu
Obżarły go rekiny
"Już z niego nic nie będzie
ale ja przecież zawarłem z nimi pokój"
I odwrócił się chowając twarz w piasek
"Prawa człowieka są niezbywalne"
Zamurowane w archiwum
"Cześć Tato, kupisz mi loda?"
"W łazience rura cieknie,
a mieszkamy na jedenastym piętrze"
Minąłem go, gdy leżał zakrwawiony
Mam bilet na 18°°
"Dzień dobry, jesteśmy z...
Co pan powie o stanie naszej komunikacji?"
Ona na mnie czeka, nie jesteśmy już tak młodzi
Dlaczego on splunął?

Kto zrozumie kamień unoszący się na wodzie?